Internet oznacza wolność. Nadal. Możemy (nadal) swobodnie pobierać treści z naszych wyszukiwarek. Możemy (nadal) swobodnie i bez dalszego dostępu do źródeł w tekście. To wkrótce się zmieni.Artykuł 13 kontrowersyjnej ustawy mówi, że operatorzy witryn i dostawcy Internetu będą odpowiedzialni za treść swoich klientów i czytelników. Nowe prawo zobowiązuje ich zatem do korzystania z tzw. Filtrów przesyłania.

Obowiązek filtrowania pozostawia oprogramowaniu decyzję, co użytkownicy mogą przesyłać, a co nie. Mówiąc prosto, mówi, że dostawca będzie kontrolował i cenzurował nasze działania w sieci: każde przesłane zdjęcie, wideo, każdy tekst zostanie sprawdzony.

Powstaje pytanie: jakie kryteria będą miały zastosowanie do tej cenzury i jak i przez kogo to oprogramowanie filtrujące zostanie zaprogramowane? Komisja Europejska z pewnością wkrótce przedstawi szczegółowe wytyczne dotyczące zwalczania fałszywych wiadomości, rozprzestrzeniania terroryzmu w Internecie oraz zwalczania osób naruszających prawa autorskie. W porządku, ale będzie to również narzędzie do tłumienia krytyków UE, niezależnych blogerów, którzy chcą rzucić światło na niekompetencję i bezczelność brukselskich technokratów, dysydentów (nie lewicowych liberałów). I założę się: dyrektywy będą wprowadzane bardzo szybko i chętnie we wszystkich krajach UE.

Artykuł 11 dotyczy wprowadzenia pewnego rodzaju podatku od łączy. Od teraz, kiedy publikujemy link na naszej stronie, musimy zapłacić właścicielowi (autorowi lub wydawcy) za to. Technokraci uważają, że jeśli odniesiemy się do konkretnego źródła i połączymy je z naszym tekstem, źródło jest uprawnione do wynagrodzenia. Oczywiście prawo nie zawiera dokładnych kwot, które powinny być ustalone dopiero po negocjacjach z państwami członkowskimi UE.

Teraz, jeśli redakcja zdecyduje się zarobić na nowe prawo, wyszukiwarki nie będą wyświetlać wyników zawierających linki do ich treści. Miecz obosieczny dla redaktorów i wydawców, ponieważ klienci mogą teraz korzystać ze źródeł, które będą nadal udostępniać ich zawartość bezpłatnie. Prawo zmienia Internet, który znamy, do góry nogami. Praca dziennikarzy, naukowców, którzy muszą publikować online i cytować w swoich publikacjach, aby być wiarygodnymi i udowodnić swoje tezy, staje się trudniejsza. Istnienie całej kultury sieci z jej memami, remiksami muzycznymi, parodiami, archiwum medialnym Wikipedii itp. I najważniejszą rzeczą: wolność opinii jest zagrożona.

Nowe prawo powinno zabezpieczyć przyszłość prasy. Freidhelm Greis z Golem.de obliczył, że nowe unijne dodatkowe prawo autorskie sprzyja tylko dużym wydawnictwom i redakcjom, a nie mniejszym i bardziej krytycznym. Wydawnictwo Axel Springer otrzymywałoby obecnie prawie 64 procent dochodów z lewego opodatkowania. Dowodzi to, komu służą brukselscy technokraci. Stopniowo pozbawiają nas naszych swobód, aby duże firmy mogły osiągać jeszcze większe zyski.

Jedną firmą, która straci wraz z wprowadzeniem nowych dyrektyw UE, jest Google. Musiałby podzielić się milionami swoich przychodów nawet w Niemczech z dostawcami stron internetowych, wydawcami i firmami rowerowymi, którym przekazywane są wyniki wyszukiwania.

Google miało już takie doświadczenie w Hiszpanii, gdzie takie kontrowersyjne prawo zostało wprowadzone już w 2014 r. Wydawcy mieli nadzieję, że prawo uczyni je bogatszymi. Płatne licencje w bieżących komunikatach prasowych powinny sprawić, że amerykańska firma wykupi dla nich pieniądze. I spójrz, co się stało: Google po prostu zamknął Google News w Hiszpanii, aby nie musieć płacić żadnych opłat.

Chociaż Google News nie zawierało reklam, z których firma zarabia głównie pieniądze, od tego czasu Google nie otrzymało żadnej wartości dodanej z tej usługi informacyjnej (Google po prostu straciło wielu czytelników). Hiszpańscy wydawcy „zastrzelili się z tym: bo z dostępem zewnętrznym dostęp zmniejszył się o dwucyfrowe wartości procentowe”.

Na koniec przytoczę jeszcze jeden artykuł 11, Kartę praw podstawowych Unii Europejskiej: „Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice ”.

Prawa autorskie nie mogą zagrażać prawom podstawowym. Kropka.

Comments powered by CComment